Biznes

Czym jest OEE - Overall Equipment Effectivness

21 kwietnia 2020
Teskt stanowi uzupełenienie felietonu nt. przemysłu 4.0

Nieważne jak wiele nie napiszę na temat transformacji, zmian i rewolucji jaka dzieje się na naszych oczach wszystko tak naprawdę sprowadzi się do jednego skrótu - OEE (Overall Equipment Effectivness). Jest to swego rodzaju wskaźnik jak dobrze powodzi się firmie i jak dobrze rozumie ona na jakim rynku działa. Im wyższy numerek tym firma lepiej się organizuje, mniej traci czasu, nie wyrzuca pieniędzy w błoto etc. Im niższy tym, wiadomo, coraz gorzej.

Nie słyszałeś o tym wskaźniku? Nic straconego. Firmy celowo pomijają go twierdząc, że jest “nieistotny” choć w rzeczywistości wyjaśniłby on bardzo wiele na temat kondycji przedsiębiorstwa.


OOE - CO TO?

OEE to efekt równania trzech składowych:

  • Dostępności
  • Wydajności
  • Jakości

Ludzie książki piszą o tych czynnikach, o tym jak najlepiej je wyznaczać, jakie wartości podłożyć etc. dlatego skróćmy to do prostego “wszystko rozbija się o czas”. Wszystko trzeba przeliczyć, wszystko zebrać i uporządkować i podłożyć do równania (te można znaleźć w sieci. Nie będę się tu silił na ich ponowne kopiowanie i mozolne analizowanie ;)

Dla przykładu:

  • czas całkowity to jedna zmiana produkcyjna czyli 8 h 

Twoje starty:

  • awarie 
  • przezbrojenia 
  • uruchomienie 
  • straty jakości 
  • brak zasilania 
  • konserwacja maszyny 
  • sprzątanie 
  • przerwa śniadaniowa 

Podliczają i kalkulując te wszystkie wartości dojdziemy w końcu do pewnej wartości procentowej (tego sławetnego OEE) i ono powie nam jak dobrze działa firm. 50%? Czyli połowa zasobów jest marnowana. 90%? Mamy do czynienia z niezwykle dojrzałym zawodnikiem.

Cała zabawa sprowadza się do tego, że nie możemy mieć wysokiego OEE nie adaptując Przemysłu 4.0, który nie będzie dawać nam cennych informacji, które nie sprawią, że lepiej zrozumiemy nasze działania i nie będziemy mieć wysokiego OEE. Kółko się zamyka.

Znajdą się i tacy, jak zawsze, którzy twierdzą, że OEE nie jest nic wart. To taka “liczba”, która w teorii, gdybyśmy mieli 100%, oznaczałaby, że mamy swego rodzaju perpetum mobile. Firma raz ruszona nigdy nie staje. Z drugiej strony znam takie koncerny, które już teraz dążą do takiego stanu ;)


MITY OEE

Dlaczego wiec wiele firm nadal kręci się za własnym ogonem i więcej gada niż działa? Z kilku powodów, które głównie sprowadzają się do braków:

  • Brak wiedzy o technologiach i możliwościach, które im towarzyszą
  • Niepewność zysku w zainwestowaną technologię Limitowane zasoby ludzi i finansowe, które można przeznaczyć na takie działania 
  • Wymagania dotyczące gwarantowanych rozwiązań 
  • Alokowanie zasobów jedynie w pewnych partnerów (czyt. nie ryzykujemy z mniejszymi, mniej znanymi) 
  • Brak dostatecznej komunikacji w organizacji na temat nowych technologii
  • Limitowane zasoby ludzi i finansowe, które można przeznaczyć na takie działania
  • Wymagania dotyczące gwarantowanych rozwiązań
  • Alokowanie zasobów jedynie w pewnych partnerów (czyt. nie ryzykujemy z mniejszymi, mniej znanymi)
  • Brak dostatecznej komunikacji w organizacji na temat nowych technologii

Do tego w wielu firmach pracują osoby żyjące przeszłością lub, co gorsza, żyjące w fałszywych przekonaniach i mitach dotyczących tego, że rewolucja zniszczy ludzi i naszą firmę.

“Przecież to wysoki koszt, to zabicie pracownika i nie ma żadnych przesłanek ku temu, że cokolwiek ulegnie poprawie oprócz jakiegoś OEE, które nic mi nie mówi!”

Na całe szczęście raport Fourth Industrial Revolution Beacons of Technology and Innovation in Manufacturing już się tym zajął i wykazał niezwykle interesujące wnioski:

Po pierwsze jedynie mniej niż 5% zawodów (z przebadanych 820 różnych) jesteśmy w stanie w 100% zautomatyzować. Statystycznie, średnio, 62% zawodów posiada 30% nudnych, mozolnych, niewdzięcznych zadań, które dałoby się zastąpić maszyną. Nie wyrzucamy pracownika, nie pozbywamy się go lecz usuwamy jego powtarzające się i nudne zadania, które może zrealizować maszyna, alokując go jednocześnie w nowe i bardziej rozwojowe zadania. Inna sprawa, że w książce Kai-Fu Lee “AI Superpowers” możemy przeczytać, że już niedługo od 9 do 47% zawodów będzie mniej lub bardziej zautomatyzowanych. Czy nie lepiej więc wprowadzać ten ład na własną rękę i w myśl własnych zasad?

Kolejny mit dotyczy tego, że ta rewolucja jest kosztowna. Ale czy na pewno? Firm i rozwiązań jest coraz więcej, metod ich wdrażania również. Podzespoły i komponenty tanieją, chmury są tak niewyobrażalnie tanie, że niemal każdy student może wdrożyć własne rozwiązanie, a nawet porównując poprzednie rewolucje (1 do 2, 2 do 3, 3 do 4) wychodzi, że CAŁKOWITY koszt KOMPLETNEJ zmiany firmy wymagałby zmian ~40% osprzętu. Liczba może przerażać ale pamiętajmy, że inwestycja ta potrafi błyskawicznie zacząć się zwracać w momencie wykorzystania przewagi technologicznej nad konkurencją.

Ostatni fałsz to ten dotyczący braku widocznych zmian. Czy na pewno? Posłużmy się kilkoma KPImi aby pokazać czy aby “nic” się nie zmienia po wprowadzeniu transformacji:

  • Produktywność fabryki zwiększa się od 10 do 200%
  • OEE wzrasta z 3 do 50%
  • Redukcja kosztu jakości wzrasta z 5 do 90%
  • Efektywniejsze zużycie energii to poprawa z 2 do 50%
  • Redukcja komponentów zmienia się z 10 do 90%
  • Wyjście na rynek skraca się z 30 do 90%
  • Przestoje poprawiamy z 30 do 70%

Czyli nic się generalnie nie zmienia :)

Kończę, bo znowu rozpisałem się, a chodziło mi jedynie o krótkie zapoznanie Cię z ideą przemysłu 4.0. 

  • linkedin
  • twitter
  • facebook

Podziel się

Dołącz do dyskusji