Opinia

Jak zniszczyliśmy słowo “Smart”?

16 listopada 2022

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że czasem na rynku następuje znacząca inflacja danego pojęcia.

W krótkim czasie tłumy zakochują się w danym słowie i eksploatują je do granic możliwości.

Niedawno takim słowem był “blockchain” i “NFT”.

Obecnie jest to słowo “Smart”.

Słowo, które, przyklejane jest do każdej technologii by podnieść jej wartość i uczynić ją bardziej prestiżową.

W tym szaleństwie doszliśmy jednak do takiego momentu, w którym nie ma już “głupich” technologii.

Każda jest bowiem Smart.

----------------------------------------------------- Sęk w tym, że popada to w absurd.

Nawet jeśli jakiś produkt nosi znamiona smart urządzenia to sposób przedstawiania jest w wręcz kreskówkowy.

Nachalnie sprzedawana fraza nie podniesie, automatycznie, jej wartości.

A nieumiejętne przyklejenie słowa powoduje, co najwyżej, odklejenie się uwagi konsumenta.

Tak konsumenta, jak i czytelnika, który po raz wtóry czyta, że produkt jest “Smart”.

Brak uwagi i niechęć rosną tym bardziej, że łatwo jest zgubić się w gąszczu obco brzmiących nazw, które brzmią niemal jednakowo.

Szczególnie, że “smart”, na swej skali używalności, może oznaczać zarówno prosty czujnik jak i zaawansowany algorytm.

Jak zatem ocenić “ilość smart w smart”?

----------------------------------------------------- Lem Mawiał, że aby opanować świat trzeba go najpierw nazwać.

Może to tu leży istota problemu? Na nieumiejętnym posługiwaniu się tym słowem.

Może zbyt wielu sprzedawców korzysta z tego pojęcia niczym uniwersalnego wytrychu, którym otworzą portfele naiwnych klientów.

Może to niedouczeni dziennikarze nieumiejętnie kreują Smart na idola, którym on nie jest.

Z drugiej strony Robert Heinlein mawiał, że człowiek żyje w świecie idei.

Każdy fenomen jest tak złożony, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć go w całości.

Wyodrębnia więc pewne cechy danego zjawiska, tworząc nowe idee, a potem przedstawia ideę jakimś symbolem.

Ludzkie działania są więc niemal w całości reakcją na takie symbole.

A może to właśnie przez brak ujednoliconego symbolu, którego można by użyć aby uprościć Smart, psujemy rynek?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć

----------------------------------------------------- Problem wydaje się trywialny ale przez dekadę pracy na rynku dostrzegam jak podaż słowa Smart”staje się powoli jego zmorą.

Nachalne wycieranie się tym terminem powoduje jednoczesny zanik ufności.

A konsument, który coraz bardziej nieufnie spogląda na te frazesy, czuje bierność wraz z każdym kolejnym użyciem.

No bo czy wszystko NAPRAWDĘ jest “smart”?

Rynek technologii sam dewaluuje wartość tego słowa i już teraz zaczynamy balansować między pustką i biernością albo pesymizmem i niechęcią.

Bo to, że sami edukujemy pokolenie tech-sceptyków staje się mocno zauważalne.

----------------------------------------------------- Sporo pracy czeka specjalistów na rynku, którzy muszą zrozumieć, że klienta też trzeba poprowadzić za rękę, i że musimy, w tym momencie, odczarować to słowo na nowo.

Bez odpowiedniego skalowania słowa Smart - uodporniamy.

Bez rozróżniania i omawiania konkretnych przykładów - zniechęcamy.

Bez prostych, symbolicznych wręcz historii - typu “czy wiesz, że Smart Internet Rzeczy, a Smart AI to różne byty?” - tracimy uwagę.

Bez jasnego tłumaczenia - np. Smart nie oznacza inteligentny, a częściej bystry i sprytny - skazujemy na niedomówienie.

A ono zawsze działa na naszą niekorzyść.

----------------------------------------------------- Obawiam się, że bez pomocy z zewnątrz - w postaci entuzjastów i ekspertów - sprzedawcy i dziennikarze zniszczą słowo Smart do cna.

Nie żebym winił ich za wszelkie zło tego świata ale faktem jest, że erozja znaczenia “smart” jest już mocno widoczna.

A może brakuje nam spójności w mowie, na którą receptą są postaci pokroju profesora Bralczyka i Miodka?

Może oni na kierowaliby rozmowy na lepsze tory?

Skoro nam zaczyna brakować już alternatyw i nieumiejętnie zaklinamy rzeczywistość.

----------------------------------------------------- Aby zneutralizować ten niemiły posmak mam kilka pomysłów jak poprawić sytuację na rynku.

Po pierwsze, mówiąc Smart dodawajmy “jak”. “Smart auto” jak człowiek, który potrafi podjąć decyzję dotyczącą wyboru trasy. “Smart czujnik” jak proste urządzenie, które analizuje dane.

Tylko tyle i aż tyle ale pozwala urealnić co kryje się za tym słowem.

Po drugie, dajmy czasem kropkę, a nie wielokropek spowodowany rozbuchanym ego i wyobraźnią, która sprzedaje marzenia.

Nie ma sensu pisać clickbaitowych, budzących skrajne emocje, artykułów i usilnie dorzucać słowo smart, które nie wnosi kompletnie nic do historii.

Po trzecie, rozwijajmy wyobraźnię alternatywami - o ile można je zaproponować. Inteligentny, sprytny, wydajny, autonomiczny - o ile brzmi to lepiej niż jedno słowo na S.

Po czwarte, jeśli prowadzimy dyskusję, zbijajmy argumenty już na początku zadając pytanie - z czym kojarzy Ci się ten Smart produkt?

Dużo prościej będzie nam zrozumieć skąd wzięło się i gdzie zrodziło dane przekonanie lub lęk.

Dużo łatwiej będzie też coś na nie zaradzić.

No i po piąte, samemu unikajmy nadmiernej ekscytacji do produktów, które nie są w istocie Smart, a są, co najwyżej, wysoce wydajne.

Budujmy namacalne historie, a nie kolorowe baśnie.

Ułatwi to życie zarówno konsumentom jak i twórcom.


  • linkedin
  • twitter
  • facebook

Podziel się

Dołącz do dyskusji