Opinia

Jakie stereotypy panują wokół technologii?

11 czerwca 2020


Jeszcze dwie dekady temu Krzysztof Dzierżawski pisał o stereotypach następująco:

Krzysztof Dzierżawski

Stereotyp nigdy nie cieszył się dobrą opinią. A przecież ma on także swoje dobre strony - upraszczając skomplikowany obraz świata, pozwala go uporządkować i zrozumieć. Co więcej, stereotyp jest kluczowym elementem kulturalnego kodu, który umożliwia ludziom porozumiewanie się między sobą. Zdarza się jednak niekiedy, że stereotypowe uproszczenie idzie nazbyt daleko, deformując rzeczywistość do takiego stopnia, iż mamy do czynienia nie z prostotą już, lecz fałszem (...)”

Krzysztof Dzierżawski

Jego prowokujące wypowiedzi możesz przeczytać w artykułach zebranych w rewelacyjnej książce "Krótki kurs ekonomii praktycznej" zaś ja chciałbym się dzisiaj zmierzyć właśnie z tym nieszczęsnym stereotypem. Stereotypem, który ciąży na Internecie Rzeczy i nowoczesnych technologiach - rzekomo niejasnym i wiecznie zepsutym tworze, którego nijak nie można pojąć

Z jednej strony wszyscy śnią o futurystycznej przyszłości, w której roboty i ich sztuczna inteligencja ułatwiają nam życie, z drugiej zaś istnieje szereg lęków konsumentów oto czy nie czeka nas przyszłość pełna inwigliacji, narzuconej nam myśli i wiecznie psujących się maszyn, które będą powodować problemy. Problemy fizyczne, etyczne, a przede wszystkim związane z bezpieczeństwem naszego zdrowia cielesnego oraz duchowego.

Najlepiej ten dysonans lęku do pragnień widać w raporcie CONNECTED LIVING: THE VOICE OF THE CONSUMER WHAT DO THEY EXPECT THEIR IoT EXPERIENCE TO BE IN 2030?, w którym przebadano próbkę 2500 osób w różnym wieku i pochodzących z różnych środowisk jak ich zdaniem będzie wyglądać świat za niecałą dekadę.

Przedstawiciele Chin, Stanów Zjednoczonych, Europy, Brazylii oraz Japonii zaczęli więc snuć swe wizje. Wizje wypełnione monitoringiem stanu zdrowia, ogólnodostępnymi smart maszynami, które sugerują nam działania oraz planują nasze życie, asystentami głosowymi przypominającymi i ułatwiającymi wykonywanie zadań czy innymi produktami, które gładko i bezboleśnie koegzystują z ludźmi tworząc spójną sieć cyfrowo-fizycznego świata.

Co więcej maszyny mają bezproblemowo dogadywać się między sobą, wysyłając sobie odpowiednie komunikaty, personalizacja usług ma wkroczyć na poziom pojedynczej jednostki i atomizacji, która skierowana jest do indywidualnego konsumenta, zaś cicha autentykacja i autoryzacja mają być nowym i złotym standardem dostępnym zawsze i wszędzie.

Zatrzymajmy się jednak przy tym ostatnim punkcie - cichej autentykacji.


CZYM JEST CICHA AUTENTYKACJA?

Silent authentication to koncept opierający się o sztuczną inteligencję, która wykorzystując sensory pokroju wizji, dźwięku czy wibracji potrafi ustalić kim jest dana jednostka i w ten sposób nadać jej odpowiednie uprawnienia. Chodzi tu o taką znajomość naszych indywidualnych nawyków - specyficznego chodu, gestykulacji, tonu głosu, ruchu oczu - by móc nadawać nam uprawnienia w locie i w czasie rzeczywistym. Po co masz odblokowywać telefon palcem lub wpisywać kod do drzwi. Po co masz spoglądać w kamerę lub przemawiać do mikrofonu. Lepiej aby zsumować te wszystkie elementy i cechy, nałożyć na wszystko czynnik geolokalizacji i ustalić jednoznacznie, że ty - i suma twoich mikro cech - to w istocie ty.

Zabawne, że ta sama grupa pytanych respondentów natychmiast i z niekrytą pasją opowiadała też o tym, że boi się świata, w którym maszyny mają właśnie pełną kontrolę i potrafią wiedzieć więcej o nas niż my sami. Mają obawy, że Internet Rzeczy będzie furtką, z której będą korzystać zarówno hakerzy jak i rządy. Swego rodzaju tworem, który ułatwi przejmowanie nad nimi kontroli. Staną się jeszcze mocniej zredukowani do roli nic nie znaczącego numeru, który jest profilowany i używany wyłącznie jako statystyka.

Aż 62% z pytanych obawia się, że utraci kontrolę nad swym życiem, zaś co czwarty boi się, że życie stanie się zbyt skomplikowane i trudne do ogarnięcia.

Jak to zatem jest, że połowa z nich akceptuje fakt, że drony i roboty staną się niezauważalną częścią naszego świata podczas gdy ta sama grupa boi się, że te maszyny będą mogły zrobić im krzywdę i będą wykorzystane właśnie do złych celów.

Ciśnie mi się na usta sparafrazowanie Jana Baptysty Saya o tym, że “nie ma dobrych technologii, są tylko mniej złe”.

Przywilej wygody i natychmiastowego dostępu do spersonalizowanych usług jest podyktowany pewnym kosztem - i bez wątpienia trzeba to podkreślać - lecz nie znaczy to zaraz, że wszystkie rozwiązania z obszaru IoT czy AI muszą być z definicji złe.

Już kilkukrotnie powoływałem się na badania oraz analizy, z których wynika, że technologie jutra nie oznaczają zniknięcia WSZYSTKICH zawodów, wzrostu WSZYSTKICH wskaźników wypadków oraz zniszczenia WSZYSTKICH zachowań i relacji międzyludzkich. Świat nie musi być oparty o lęki i obawy, które nie mają swego uzasadnienia w jakichkolwiek realnych wydarzeniach.

Szczególnie lęki technologiczne.

Ludzie jednak nie uczą się na swoich błędach i nie wyciągają wniosków z przeszłości. Powtarzając te same błędy na nowo i na nowo przekazując strach do postępu kolejnemu pokoleniu.

Doskonale podsumował to Henry Hazlitt w swym dziele “Ekonomia w jednej lekcji”:

Henry Hazlitt

“Do najbardziej żywotnych błędów ekonomicznych należy przekonanie, że maszyny w ostatecznym rachunku wywołują bezrobocie. Tysiące razy obalany, odradzał się tysiące razy z własnych popiołów, za każdym razem równie śmiały i rześki. Zawsze, gdy dochodzi do długotrwałego i masowego bezrobocia, maszyny oskarża się na nowo. Błąd ten wciąż stanowi podstawę wielu praktyk związków zawodowych. OPinia publiczna toleruje je, gdyż albo wierzy, że w zasadzie związki mają rację, albo jest zbyt zdezorientowana, by dokładnie uświadomić sobie, na czym polega ich błąd. Przekonanie, że maszyny wywołują bezrobocie (...) prowadzi do niedorzecznych konsekwencji. Bowiem nie tylko my dziś wywołujemy bezrobocie każdym wprowadzonym ulepszeniem technologicznym, ale musiał je zacząć wywoływać człowiek pierwotny, gdy podejmował pierwsze próby, by oszczędzić sobie zbędnego znoju i potu”

Henry Hazlitt

Spójrzmy na to jeszcze inaczej.

Pozwól, że ponownie przytoczę słowa Krzysztofa Dzierżywskiego, który w felietonie “Gorzki bilans pełnego chwały dziesięciolecia” pisał:

Krzysztof Dzierżawski

“Upływa dziesięć lat od zmiany ustroju gospodarczego w Polsce. Ten jubileusz skłania do refleksji, a upływ czasu daje perspektywę pozwalającą na próbę wyjaśnienia ówczesnych wydarzeń i ich późniejszych konsekwencji. (...) Istotą reform było uwolnienie tkwiącego w polskim społeczeństwie kapitału przedsiębiorczości, bezlitosna likwidacja najgorszych patologii gospodarki planowanej oraz stworzenie makroekonomicznych warunków pozwalających na funkcjonowanie rynku. (...) Jeśli jednak uwolnienie ducha przedsiębiorczości było zasadniczą przyczyną polskiego sukcesu, to ograniczenie zakresu swobód, bariery i utrudnienia w prowadzeniu firm mogą przynieść gorzkie owoce (...). Tymczasem jednak obserwujemy zdumiewającą utratę wiary we własne siły i możliwości. Przyszłość polskiej gospodarki buduje się dziś na czynnikach zewnętrznych, zasadniczo od nas niezależnych”.

Krzysztof Dzierżawski

Przenieśmy te słowa na strach przed nowoczesnymi technologiami. Nie tylko w kontekście Polski i Polaków ale w globalnym obrysie.

Czy nie jest czasem tak, że celem rewolucji od zawsze było uwolnienie nowego ducha możliwości? 

Jeśli ktoś ma nadal wątpliwość to spytam się inaczej - czy przypadkiem nie jest tak, że dostęp do tych wszystkich technologii i ich łączna suma działań nie przyniosły dotychczas dodatniego bilansu na świecie? Dlaczego zatem miałoby by stać się nagle inaczej?

Spójrzmy na dane, które dostępne są na stronie ourworldindata, a które agregują informacje dotyczące m.in. zmian podykotwanych technologiami na przestrzeni ostatnich dwóch dekad:

  • Z 90% ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie zeszliśmy poniżej 10%
  • Analfabetyzm zredukowaliśmy z 87% do 14%
  • Przeżywalność powyżej 5go roku życia wzrosła z 56% do niemal 96%
  • Wolność w rozumieniu wartości demokracji wzrosła z poniżej 1% do 56% a liczba kolonii i miejsc, w których jest zerowy dostęp do tych wartości zmalał z 49% do około 4%

Ja wiem, wiem… tu nakładała się cała siatka współzależności i czynników, które spowodowały te zmiany, a prosta redukcja ekonomii wszystkiego do technologii jest mocno krzywdząca dla pozostałych czynników. 

Niemniej spójrzmy jeszcze jak poprawił się dostęp do samych technologii i udogodnień.  

Podążając za przykładem Stanów i ich transformacji na przestrzeni ostatnich stu lat:

  • 99% mieszkańców domów ma obecnie dostęp do elektryczności, toalet, bieżącej wody
  • 98% do lodówek i odkurzaczy
  • 96% do mikrofali
  • 91% do samochodów
  • 87% do klimatyzacji
  • 81% do pralek
  • 80% do mediów społecznościowych
  • 64% do tabletów
  • 28% do e-czytników

Technologia odciska gigantyczny ślad na naszym rozwoju sprawiając, że dojrzewamy jako cywilizacja. I skoro pomaga ona nam tak mocno to czemu zawsze pokazywana jest w złym świetle?


CZEMU MAM SIĘ BAĆ?

Jednym z powodów jest hasło mediów “skoro krwawi to bawi”, które lubują się w wyłapywaniu pojedynczych, nic nie znaczących, oderwanych od rzeczywistości, wydarzeń, które rzekomo stanowią normę dla całego świata. Szczęście się nie sprzedaje, a jeśli sztucznie napompuje się balonik “to jest dla ciebie za trudne do pojęcia” to efekt wywołanego strachu i paniki mamy gwarantowany.

Inna sprawa, że na te fałszywe świadectwa nakładane są społeczne zachowania w postaci krzywej antycypacji technologicznej oraz krzywej rogersa.

Ta pierwsza opowiada o tym jak nasze wizje i to co słyszymy wokół nas wpływają na nasze poczucie świadomości. Dla przykładu - jeśli media będę dużo mówić o kryptowalutach jako metodzie na zastąpienie klasycznych pieniędzy to ludzie bardzo szybko zaczną wierzyć, że to prawda. Zaczną dopowiadać sobie zastosowania, których ta technologia nie obsługuje. Zaczną między sobą szerzyć nowinę o tym, że na pewno, już za chwilę, zastąpiony zostanie klasyczny porządek świata, a wizja jutra przysłoni im zdrowy rozsądek. I kiedy żadna z tych przepowiedni nie spełni się, zaczną oni stopniowo wątpić, mówić, że to od początku było kłamstwo i produkt nie wart czasu ani zachodu. W momencie kiedy społeczeństwo przestanie aż tak interesować się danym medium, kapitalistyczny rynek przyjmie go pod swoje skrzyda, dokona niezbędnych testów i prób i kiedy uzna, że ma on dostatecznie dojrzały produkt na nowo wprowadzi go do obrotu. I rynek kupi go, dostosuje i uzna za nowy standard tak długo jak poziom zycia sprzed wprowadzenia i po wprowadzeniu będą się różnić na korzyść konsumenta. Cały cykl powtarzamy tak długo jak będą dostępne nowe technologie.

Spójrzmy teraz na wprowadzenie samochodów zastepujących powozy, internetu który zastapił klasyczne sklepy czy usługi pokroju uber lub airbnb i zastanówmy się czy to samo nie czeka nas w przypadku IoT oraz AI.

Druga krzywa  - czyli krzywa Rogersa - określa 5 typów konsumentów, którzy istnieją na rynku. I nie jest tu istotne czy mowa o Polsce, Chinach czy Nigerii.

Zawsze istnieje niewielka grupka innowatorów chętnych zmian, odrobinę większa grupa wczesnych adapterów, którzy gotowi są zaryzykować nowe, wczesna większość, która robi to co poprzednicy bo nie obawia się konsekwencji, póżna większość, która robi bo reszta tak robi i opóźniacze, którzy decydują się na zmiany bo nie mogą korzystać z dotychczasowych rozwiązań i jest pora na przeskok technologiczny.

Tak jakoś się składa, że póki nie wkupimy się w łaski tych dwóch pierwszych grup to możemy zapomnieć o przekonaniu pozostałych. Szczególnie, że pozostałe grupki charakteryzują się niezwykle wysokim poziomem zniechęcenia, wątpliwości i płynącej goryczy.

A gorycz, jak mawiał Osho w swym dziele “Dojrzałość. Odpowiedzialność bycia sobą”, jest bardzo niebezpieczna: “Jesteśmy zgorzkniali, ponieważ nie jesteśmy tym, kim powinniśmy być. Wszyscy są zgorzkniali, ponieważ czują, że życie powinno wyglądać zupełnie inaczej; jeśli to już wszystko to nie było warto… Musi w tym tkwić coś więcej i dopóki nie odkryjesz, nie będziesz w stanie odrzucić zgorzekniwenia. To z niego rodzi się gniew, zazdrość, przemoc, nienawiść - wszystko co negatywne. Człowiek nieustannie narzeka, ale prawdziwe źródło znajduje się gdzieś w nim”.


NIE WIEM ALE SIĘ WYPOWIEM

No właśnie - staje się to nieznośnie nieprzyjemne i męczące, kiedy osoby, które nie mają za krzty doświadczenia lub znajomości w danym temacie wygłaszają pogląd jakoby IoT, blockchain, cloud oraz robotyzacja miały zmieść cały świat z powierzchni ziemi. Snują te swoje wizje, które ocierają się o bajkopisarstwo, a nie mają przekładu na gospodarkę i świat.

Zamiast tego powinniśmy nauczyć się trudnej sztuki zadawania pytań. Powinniśmy zacząć prowadzić konwersacje, w których pytania, a nie gotowe odpowiedzi, stanowią nasze podstawowe źródło wiedzy. W innym przypadku będziemy wiecznie postawieni w nijakiej sytuacji, w której:

Panuje duża ilośc luźno powiązanych informacji

Brak jest jasnego zrozumienia problemów i potrzeb

Króluje chaos

Mamy poczucie wiecznego dyskomfortu wynikającego z tego, że nie wiemy o co chodzi, ani nie wiemy co trzeba zrobić, zeby było lepiej

A wystarczyłoby zacząć zadawać raptem dwa pytania “dlaczego” oraz “po co” by w prosty sposób zrozumieć przeszłość (istniejące problemy) oraz przyszłość (potencjał możliwości).

Wspaniale opisał tę ideę Michał Bartyzel w swej książce “Oprogramowanie szyte na miarę”, w której uczy nas jak zadawać prawidłowe pytania w myśl zasady “Klient wie czego chce lecz nie wie czego potrzebuje”. Czy czasem my nie staliśmy się takim klientem? Klientem pełnym potrzeb lecz jednocześnie pozbawionym zaufania?

Co ciekawe są już badacze, którzy próbują odpowiedzieć na to pytanie, a jakże, w sposób naukowy. Nie starają stawiać się w roli teoretyków lecz praktyków, którzy wyjaśnią dlaczego pozbawienie ludzi dostępu do spójnych źródeł informacji i zalewanie ich sprzecznie brzmiącymi wnioskami wpływa destruktywnie na ich zaufanie.

W hipotezach badawczych postawy dotyczące zaufania zamknięte są zwykle we wcześniej określonych definicjach i ramach. Dla przykładu w książce A Trust Model for Consumer Internet Shopping wyróżnić możemy trzy takie kategorie zaufania:

  • Wedle teorii osobowości zaufanie to przekonanie autentycznie zakorzenione w rozwoju psychicznym osobowości
  • W myśl socjologii i ekonomii zaufanie opisuje się jako zjawisko w obrębie określonych grup i między nimi
  • Zaś psychologia społeczna twierdzi, że zaufanie to oczekiwania i chęci wynikające z różnych transakcji obarczonych potencjalnym zagrożeniem i ryzykiem

Każdy z tych trzech czynników ma inną wagę dla sumy “globalnego zaufania do IoT”, a co więcej każdy z tych samych czynników dzieli się na jeszcze więcej tzw. charakterystyk:

  • Funkcjonalność i niezawodność - odnoszące się do tego, czy dana technologia ma zdolność do wykonywania konkretnych zadań wykonywanych właściwie, przewidywalnie i konsekwentnie
  • Przydatność - odnosząca się do zapewnienia odpowiedniego, skutecznego i elastycznego działania ułatwiającego życie
  • Łatwość użycia - czyli stopień, w jakim jednostka uważa, że skorzystałoby z określonej technologii w przejrzysty i zrozumiały dla niego sposób
  • Postrzegana użyteczność - czyli jak użycie danego produktu wzbogaci wydajność i styl życia
  • Indywidualna sieć społeczna - czyli w jaki sposób opinie i oceny dotyczące urządzenia wpływają na indywidualną decyzję dotyczącą tego produktu
  • Interes społeczny - w jaki sposób interes wspólnoty wzmacnia zaufanie i interakcje między produktami a daną społecznością
  • Bezpieczeństwo produktu -wszelkie obawy dotyczące bezpieczeństwa, takie jak poufność, integralność i dostępność, które wpływają na reputację zarówno klienta jak i produktu
  • Postrzegane ryzyko -czyli jak bardzo skłonny jestem nabyć nieznane mi technologie by być gotowym poprawić jakość swego życia

Całość badań i wyniki można przeczytać w raporcie Improving IoT Technology Adoption through Improving Consumer Trust, w którym autorzy sugerują następujące działania:

Zaufanie zostało uznane za kluczowy czynnik motywujący do przyjęcia technologii. Dla IoT zaufanie jest ważne, ponieważ musi poradzić sobie z dwoma krytycznymi warunkami [dotyczącymi nowych - przypis własny] technologii: zagrożeniami dotyczącym wrażliwości i niepewności. (...) W celu zwiększenia zaufania konsumentów do przyjęcia technologii IoT wymagana jest ocena wszystkich czynników związanych z zaufaniem.  

To teraz zastanówmy się ile firm lub mediów opisujących tematykę nowoczesnych technologii realizuje tak dokładne i szczegółowe wytyczne? Ilu z nich w ogóle dba o to aby budować nić porozumienia i zaufania między potencjalnym konsumentem oraz oferowaną technologią?


PRZESTAŃ SIĘ BAĆ!

Celem moich materiałów - artykułów lub przemyśleń, jak kto woli - jest takie stopniowe budowanie zaufania. Odzieranie technologii z ich sztucznie wykreowanego skomplikowania. Chcę wyjaśniać i opisywać najważniejsze i najnowsze zagadnienia w taki sposób by trafić do każdego kto choć trochę chciałby zbliżyć się do tego konceptu.

Bez względu na rodzaj biznesu lub pozycję zawodową.

Powoli, konsekwentnie i małymi kroczkami.

By wspólnie obalić te cudaczne stereotypy i zamienić je na zaufanie, które stanowi najlepszą walutę dla nowoczesnych technologii.

  • linkedin
  • twitter
  • facebook

Podziel się

Dołącz do dyskusji